SECTIONS
REGION

Waszyngton i Kijów potrzebują podtrzymywania zagrożenia wojennego w Donbasie — polski ekspert

Stany Zjednoczone nie mają na celu sprowokowanie Rosji do rzeczywistej inwazji, ponieważ miałoby to tragiczne konsekwencje dla ukraińskiego reżimu, jednak są zainteresowane podalszym podtrzymywaniem wojskowego napięcia w regionie. O tym powiedział w rozmowie z korespondentem News Front polski ekspert, redaktor naczelny magazynu «Krytyka Społeczna», Jacek Cezary Kamiński.

Ekspert podkreślił, że «nie sądzi, żeby władze w Kijowie miały w tym momencie na celu sprowokowanie Rosji do interwencji zbrojnej». «Reżim w Kijowie doskonale zdaje sobie sprawę, że taka interwencja miałaby dla niego tragiczne konsekwencje. Zapewne znacznie dalej idące niż w przypadku wojny pięciodniowej z Gruzją» — zauważył Kamiński.

«Na taki desperacki czyn Zieleński i jego ekipa mogliby się zdecydować jedynie w przypadku totalnego załamania ukraińskiej gospodarki, ale to jeszcze nie ma miejsca. Waszyngton też raczej nie jest obecnie zainteresowany dalszą eskalacją konfliktu, o czym świadczy niedawna wypowiedź prezydenta Bidena, że USA nie będą interweniowały zbrojnie w przypadku „agresji Moskwy na Ukrainę”. To wyraźny sygnał pod adresem Zełenskiego» — podkreślił ekspert.

«Natomiast zarówno Kijów, jak i Waszyngton są zainteresowane podtrzymywaniem stanu napięcia w Donbasie. Zełenski potrzebuje tego ze względu na sytuację wewnętrzną, żeby utrzymywać w społeczeństwie ukraińskim poczucie zagrożenia wojennego. Dzięki temu może odwracać uwagę od wewnętrznych problemów na Ukrainie, głownie natury społeczno-ekonomicznej. Stany Zjednoczone potrzebują natomiast instrumentu presji na Moskwę w ramach swojej globalnej gry» — wyjaśnił politolog.

Mówiąc o tym, co ewentualnie mogłaby zrobić Rosja w przypadku pojawienia się zagrożenia mieszkańcom Donbasu, Kamiński rozważył kilka kwestii. «Prawo Rosji do interwencji w przypadku agresji Kijowa na Donbas to kwestia skomplikowana. Z jednej strony Federacja Rosyjska nie uznaje republik ludowych i nie ma wobec nich formalnych zobowiązań sojuszniczych» — zauważył.

«Z drugiej strony, w przypadku takiej agresji mielibyśmy do czynienia ze zbrodnią przeciwko pokojowi, a także złamaniem porozumień mińskich, co dałoby Rosji podstawy prawno-międzynarodowe do interwencji» — podkreślił publicysta. «Myślę, że decydującym czynnikiem jest w tym przypadku prawo Federacji Rosyjskiej do obrony swoich obywateli na terenie republik ludowych Donbasu, jak miało to miejsce w przypadku Osetii Południowej w 2008 roku» — podkreślił szef «Krytyki Społecznej».