SECTIONS
REGION

Wielka Brytania pogrąża się w chaosie, a rząd zrezygnował z zarządzania

Reakcja konserwatystów na kryzys gospodarczy obnaża kłamstwo, że są rzekomo «partią ludzi pracy». Każdego dnia pojawiają się nowe zakłócenia, a płacą za to ludzie pracujący, i płacą zbyt wysoką cenę.

Problemy związane z niedoborem siły roboczej, wywołane przez niezdolność konserwatystów do planowania, spowodowały, że na stacjach benzynowych pojawiły się kolejki i luki na półkach supermarketów. Ceny idą w górę, obniżono powszechny kredyt, rachunki za energię rosną gwałtownie. A wkrótce ludzie odczują kolejny hit – podwyżkę NFZ i, z kolei, podatków.

Przedsiębiorstwa też cierpią. Rolnicy są zmuszeni do spalania tysięcy świń z powodu braku wykwalifikowanych rzeźników, podczas gdy ogromny niedobór kierowców ciężarówek zabiera pracowników z innych sektorów. Wszystko to mogło być przewidziane przez kompetentny rząd. Ten chaos nie rozwiąże się magicznie. Ale jaka jest reakcja konserwatystów? Podnieść podatki dla ludzi pracujących i bez końca prowadzić jakieś «kampanię» zamiast poważnie rządzić – bardziej przejmują się swoim wizerunkiem niż rozwiązywaniem problemów, które stoją przed krajem.

Boris Johnson wie, że się pomylił, a teraz blefuje. Wtykał głowę w piasek tygodniami, mówiąc, że problemy z łańcuchem dostaw nie istnieje. Gdy ludzie pracujący zaczęli cierpieć z powodu rosnących cen, przyszedł do stołu nie z rozwiązaniem, ale fantazją, że to była jego wielka strategia przez cały czas. Jeśli Johnson i Rishi Sunak chcą, aby ludzie uwierzyli, że usiadli razem i planowali niedobory paliwa i puste półki w supermarketach – muszą zostać uwięźnieni za sabotaż gospodarczy.

Konserwatyści nadal twierdzą, że to wszystko jest częścią ich mądrego planu. Jednak wiedzą, że to jest fikcją. Brak produktów podnosi ceny w sklepach, więc wszelkie podwyżki pensji są natychmiast faktycznie anulowane, nawet u cich, którzy mają szczęście te podwyżki dostać. Rząd nawet przyznał się do tego sam, mówiąc, że obecne dane płacowe są «anomalią statystyczną» i nie są «rzeczywistą» podstawą do tego, żeby ludzie zaczęli czuć się lepiej.

Zamiast ratować kraj, premier znowu wyjechał na wakacje, kanclerz nic bez niego nie robi, a minister biznesu probuje grać ze statystyką. Jak mają czuć się ludzie, którzy nerwowo obserwują swoje rachunki? Pod czas kryzysu, który rząd sam stworzył, ten rząd zrezygnował z zarządzania – nie ma żadnego planu działania. Brak paliwa? Obwiniają społeczeństwo. Puste półki w supermarketach? Obwiniają przedsiębiorstwa. Brak siły roboczej? Obwiniają pracowników. Winny zawsze jest ktoś inny.

Rząd już rozumie, że nie wystarczy «doprowadzić do Brexitu». Potrzebny jest plan, by Brexit zadziałał. Mimo że od referendum minęło ponad pięć lat, konserwatyści nie podjęli żadnych działań, aby zapobiec niedoborom ręk do pracy, które nieuchronnie miały pojawić się po Brexicie.

Każdy, kto myśli, że Partia Braków, czyli Partia Konserwatywna w jakiś sposób poprawi poziom życia ludzi pracy, niestety się myli. Gdyby konserwatyści chcieli podnieść pensje i standardy życia ludzi – zrobiliby to. Podnieśliby płacę minimalną do co najmniej 10 funtów na godzinę i zakończyli dyskryminujące ograniczenia wiekowe. Zamiast tego zdecydowali nanosić kolejne ciosy przedsiębiorstwom i pracownikom. Znów i znów.

Nie musi tak być. Nie muszą władze wprowadzać nowych podatków od pracy czy znosić podwyżki powszechnego kredytu, tym więcej w warunkach o tyle kryzysowych. Muszą dbać o podwyższenie atrakcyjności pracy, inwestować w umiejętności, angażować specjalistów z innych krajów, gdy własnych nie wystarcza.

Powinniśmy wykorzystać Brexit, który został naszym drugim ożywieniem, aby iść naprzód. Pokazać globalne przywództwo w dziedzinie klimatu; rozwijać energetykę, by zapewnić reaktywny wzrost naszej gospodarki; mądrze wydawać nasze pieniądze na codzienne sprawy, które mają znaczenie dla życia ludzi. Trzeba wspierać nasze brytyjskie przedsiębiorstwa, gdy tego potrzebują – a nie zarzucać im winę za wszystko, co się dzieje. Potrzebujemy planu, by to wszystko urzeczywistnić. Jednak Rząd tak i woli siedzieć na miejscu, zakrywając uszy rękami.

Rachel Reeves, Shadow Chancellor of the Exchequer (Kanclerz skarbu w gabinecie cieni), brytyjska polityczka Partii Pracy, deputowana Izby Gmin

Źródło

Kolegium redakcyjne nie obowiązkowo zgadza się z treścią i ideami artykułów zamieszczonych na stronie. Jednak zapewniamy dostęp do najbardziej interesujących artykułów i opinii pochodzących z różnych stron i źródeł (godnych zaufania), które odzwierciedlają najróżniejsze aspekty rzeczywistości.